Jeszcze kilka lat temu viral był dla wielu marek czymś w rodzaju marketingowego Świętego Graala. Wystarczyło stworzyć materiał, który „poniesie algorytm”, a internet miał zrobić resztę. Dzisiaj coraz więcej firm, ekspertów i twórców zaczyna jednak zauważać, że ogromne zasięgi wcale nie gwarantują realnych efektów biznesowych, sprzedaży ani budowania silnej marki. Co więcej, nieprzemyślany viral potrafi przynieść więcej szkód niż korzyści, szczególnie wtedy, gdy firma zaczyna tworzyć treści wyłącznie pod wyświetlenia, tracąc o drodze swoją tożsamość, autentyczność i właściwych odbiorców.
Autor: Karolina Margasińska
Otwierasz aplikację i w ciągu kilku sekund wiesz, co „powinnaś” robić. Ktoś pokazuje kulisy swojego biznesu, ktoś inny tańczy, jeszcze ktoś tłumaczy w 30 sekund zawiłości podatkowe. Wszystko dynamiczne, szybkie, z napisami, efektami przejść i chwytliwym początkiem. W tle przewija się jedno przekonanie, powtarzane przez marketerów, twórców i samych przedsiębiorców: jeśli nie nagrywasz wideo, algorytm cię ukarze. A jeśli algorytm cię ukarze, znikniesz z rynku. To zdanie brzmi jak ostrzeżenie, ale działa jak presja.
Wostatnich latach wideo stało się nie tylko jednym z najbardziej angażujących formatów marketingowych, ale przede wszystkim narzędziem strategicznym. Przestało być dodatkiem do komunikacji. Dla wielu firm stało się jej fundamentem. Paradoks polega jednak na tym, że im bardziej popularne stają się treści wideo, tym więcej marek tworzy je bez planu. W efekcie powstaje masa krótkich materiałów, które trudno powiązać z jakąkolwiek strategią, a już na pewno nie da się na ich bazie budować wizerunku eksperta czy stabilnego przychodu.
To, czy Twoja marka wideo powinna lepiej rozwijać się na TikToku czy w Reels na Instagramie, to jedno z najczęściej zadawanych pytań w świecie marketingu. Odpowiedź jest jednak bardziej złożona niż prosty wybór. Kluczem do sukcesu w video contencie jest holistyczne podejście do marketingu i traktowanie obu platform jako elementów jednej, spójnej machiny.
Wciągu lat, pracując jako ekspert od social mediów oraz budowania marek osobistych i firm w sieci, zauważyłam, że im mniej udajesz, tym większe zaufanie budujesz wokół swojej marki.