Kiedy w 2010 r. Instagram wystartował z kwadratowym zdjęciem 1:1, nikt nie nazywał tego strategią. To była techniczna decyzja. Kwadrat dobrze wyglądał na małym ekranie iPhone’a 4, łatwo wpisywał się w siatkę profilu, a filtr z efektem polaroidu przykrywał słabą jakość ówczesnych aparatów. Dwa lata później pojawiła się wyższa rozdzielczość. Idąc dalej: rok 2015 to formaty pionowy i poziomy, a 2016 r. – Stories. Potem TikTok, który zmienił sposób konsumowania treści. Odpowiedź Instagrama? Reelsy. Jednak żeby nie być „gorszym TikTokiem”, pojawiło się coś jeszcze. Zdjęcia, ale w formacie 4:5 w feedzie. Teraz… no właśnie, w którym właściwie jesteśmy momencie?