Dołącz do czytelników
Brak wyników

Strategie w social mediach

3 listopada 2020

NR 17 (Październik 2020)

Dziesięć fetyszy social mediów, które spędzają sen z powiek klientom i agencjom (cz. 1)

24

Kiedy wydaje się, że wszystko się skończyło, wtedy dopiero wszystko się zaczyna – to powiedzenie księdza Jana Twardowskiego jest dzisiaj pierwszą myślą każdego accounta i community managera po otwarciu laptopa w piątkowy poranek. Bardzo często to właśnie tego dnia okazuje się, że trzeba jeszcze podmienić zdjęcie w tle, przeczytać wszystkie zgłoszenia konkursowe albo przygotowywać na szybko post z okazji Dnia Wojsk Radiotechnicznych. Czy jest jakiś sposób, aby uniknąć nieprzewidzianej masy pracy, podczas gdy weekend zagląda już przez okno? Tak – jeżeli zastanowimy się, czy wszystkie te działania są nam faktycznie potrzebne.

Kiedyś sprawa była prosta. Zabawna grafika, często zapożyczona z sieci, krótkie copy i lajki same sypały się jak szalone. Tak w 2010 roku wyglądało 90% Facebooka. Obecnie wspomniany portal, jak i każdy inny serwis społecznościowy, daje marketerom całe dziesiątki narzędzi i funkcji, którymi możemy (a nawet powinniśmy) posługiwać się podczas planowania i realizacji socialmediowej strategii marki. Sprawne wykorzystywanie ich możliwości przypominać może operowanie przyciskami i pokrętłami na skomplikowanej machinie, nic więc dziwnego, że – jak to w machinie – niektóre z tych „przycisków” mają większe znaczenie niż inne. Niestety często klientom zdarza się kłaść nacisk niekoniecznie tam, gdzie z biznesowego punktu widzenia jest on najbardziej potrzebny. Wynika to z braku zrozumienia niektórych mechanizmów lub posługiwania się starą „instrukcją obsługi” socialowej machiny, 
w której priorytety ułożone były inaczej. Poniżej prezentuję swoją subiektywną listę narzędzi, których niewłaściwe stosowanie może zagrażać życiu lub zdrowiu Twojej marki...

POLECAMY

Zdecydowanie lepiej potraktować zdjęcie w tle jako graficzną wizytówkę naszej marki – wizytówek nie wymieniamy przecież co chwilę. Przygotować je w sposób czysty, zrozumiały, uniwersalny pod kątem przekazu, a przede wszystkim (o czym marki często zapominają) według poprawnego formatu, czyli tak, aby wyświetlał się prawidłowo zarówno na telefonach komórkowych, jak i komputerach stacjonarnych. 

Cover photo (zdjęcie w tle)

To jeden z przykładów narzędzi, których znaczenie zdecydowanie spadło na przestrzeni lat. We wspomnianym 2010 roku uroczystą zmianę zdjęcia w tle mogła zobaczyć w formie posta większość naszych fanów, a polubionych stron również mieliśmy mniej, więc fanom zdarzało się regularnie je odwiedzać (i owo zdjęcie podziwiać). 

Obecnie post o aktualizacji zdjęcia w tle wyświetli się co najwyżej garstce śledzących nas fanów. Druga garstka być może z jakiegoś nieznanego powodu pokusi się, aby samemu przejść na nasz fanpage. Zatem liczba odbiorców jest w zasadzie nieistotna statystycznie. Warto więc przemyśleć, czy opłaca się co dwa tygodnie zabierać grafikowi cały dzień na przygotowywanie nowego, pięknego, animowanego zdjęcia w tle. 

Liczba fanów

Kolejny wskaźnik, którego sława pozostała po dawnych czasach, kiedy to właśnie liczba fanów była największą miarą sukcesu marki na Facebooku. Dosłownie.

Kiedyś bijąca po oczach i mająca robić wrażenie liczba, dziś ledwo zauważalna, jest jedną z wielu informacji o stronie. Był czas, w którym w ogóle została usunięta ze strony głównej. Jednak to nie najważniejszy powód, dla którego wyścig na polubienia strony przestał już być istotny. Jest nim oczywiście stale zmniejszający się zasięg organiczny, który sprawia, że nawet przy poprawnie zbudowanej bazie fanów nie ujedziemy daleko bez wsparcia reklamowego dla poszczególnych postów. Zdarza się także, zwłaszcza wśród mniejszych klientów, że do polubienia firmowej strony zachęcani są wszyscy pracownicy, ich znajomi i cała rodzina szefa. Kto by nie chciał kilkuset fanów za darmo i to w dwa dni? Z biznesowego punktu widzenia trudno o gorszy start dla strony. Ich brak zaangażowania w wyświetlane treści to czytelna informacja dla Facebooka, że posty nie są interesujące, co obniży nam zasięgi już na starcie. Jakby tego było mało, zabieramy sobie możliwość korzystania w późniejszym etapie z dobrodziejstwa reklamowego, jakim są grupy odbiorców podobnych do fanów strony. A jest to narzędzie bardzo przydatne, zwłaszcza jeżeli odbiorców naszego produktu lub usługi nie da się łatwo potargetować ze względu na demografię czy zainteresowania.

 Rys. 1. Liczba fanów na Facebooku kiedyś i dziś

Zdecydowanie lepiej będzie większą część budżetu przeznaczyć na promocję postów w odpowiednich grupach i nie zapraszać do polubienia strony wszystkich znajomych.

Wideo

Kiedy kilka lat temu na polskim Facebooku zaczęły pojawiać się pierwsze posty wideo, klienci i agencje szybko zaczęły prześcigać się w tworzeniu coraz to bardziej wymyślnych animacji i GIF-ów wszelkiej maści. W pewnym momencie można wręcz było ulec wrażeniu, że jeśli ktoś nie wrzuca trzech ruchomych postów w tygodniu to „nie umie w Facebooka”. Gorzej niestety, jeżeli za wymogiem formatu nie szły pomysł i budżet na realizację. W efekcie zamiast prawdziwych, ciekawych, zabawnych filmików, często nasz feed wypełniały „animacje” będące tak naprawdę zdjęciem ze stocka z kręcącym się kółkiem w rogu albo falującym gdzieś na dole logo. Jest film? No niby jest, plik ma rozszerzenie mp4. Ale nie tędy droga!

 Rys. 2. Przykład postu z animowanym elementem

Absolutnie nie neguję wykorzystywania formatu wideo jako takiego, bo oczywiście może przynieść nam korzyści na przykład w postaci grupy odbiorców, którzy obejrzeli film co najmniej do połowy, co będzie świetnym narzędziem reklamowym do przesuwania klientów w dół lejka zakupowego. Nikogo jednak nie zachęcimy do obejrzenia nawet trzech sekund, jeżeli wideo okaże się zanimowanym naprędce zdjęciem. Myślę, że bardziej sprawdzi się jedno przemyślane wideo w miesiącu, które będzie miało szansę zaangażować i stworzyć nam sensowną bazę odbiorców do kolejnych reklam, niż wrzucanie co tydzień przesuwającego się napisu.

Konkursy

Konkursy, ach, te wspaniałe konkursy… No bo czy można wyobrazić sobie lepszą interakcję z konsu...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 5 wydań magazynu "Social Media Manager"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
  • Dostęp do czasopisma w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy