Presja bycia wszędzie nie bierze się znikąd. W marketingu codziennie analizujemy konkurencję, obserwujemy zmiany w algorytmach, sprawdzamy nowe formaty, śledzimy trendy i czytamy case studies, w których jedna platforma potrafi stać się głównym źródłem wzrostu. Jedna marka zbudowała sprzedaż na TikToku. Druga dowozi leady z LinkedIna. Trzecia świetnie wykorzystuje Pinteresta. Czwarta nagle zaczyna rosnąć dzięki YouTube Shorts. W takim otoczeniu łatwo o marketingowe FOMO, czyli poczucie, że nieobecność w danym kanale oznacza stratę, a każda kolejna platforma może być szansą, której lepiej nie przegapić.
I właśnie tutaj zaczyna się problem. Nie w samej liczbie kanałów, ale w sposobie podejmowania decyzji. Jeśli marka dokłada platformy głównie dlatego, że „wszyscy tam są”, „konkurencja już testuje” albo „może nam też zadziała”, social media szybko zaczynają przypominać reakcję na rynek, a nie świadomy wybór. Komunikacja robi się szersza, ale nie zawsze bardziej skuteczna. Więcej miejsc do publikacji nie musi oznaczać większej kontroli nad sprzedażą.
Dlatego pytanie: „Czy marka musi być wszędzie?” warto potraktować jak filtr strategiczny. Nie chodzi o to, żeby odrzucać kanały tylko dlatego, że jest ich za dużo. Chodzi o to, żeby wybrać te dwa, które mają największy sens dla konkretnej marki, konkretnego odbiorcy...
Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów
- 5 wydań magazynu "Social Media Manager"
- Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
- Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
- Dostęp do czasopisma w wersji online
- ...i wiele więcej!