Dołącz do czytelników
Brak wyników

Content marketing

7 listopada 2022

NR 27 (Październik 2022)

Gdzie kończy się granica między inspiracją a plagiatem?

0 27

Granica między inspiracją a plagiatem to w zasadzie nie jest pas graniczny, a szeroki na wiele kilometrów pas ziemi niczyjej, gdzie bardzo łatwo zagubić się, podróżując bez kompasu. Plagiatem, ogólnie rzecz biorąc, nazwiemy przypisanie sobie autorstwa cudzego dzieła bądź jego części – warunkiem jest, że część ta będzie rozpoznawalna. Utwór czy dzieło, którego podobieństwo do innego (oryginalnego) nie jest przypadkowe, uznamy zatem za splagiatowane.

Inspiracja jest bardzo mocno niedoprecyzowana. Wszyscy przecież czerpiemy z utworów i dóbr kultury, którymi się otaczamy. W którym więc momencie kończy się inspiracja, czyli działanie pod wpływem impulsu intelektualnego czy emocjonalnego? Momentami bardzo ciężko to stwierdzić. Ważne jest, by dzieło powstałe w wyniku inspiracji nie zawierało fragmentów cudzego utworu, a także pamiętanie o tym, że sam pomysł nie podlega ochronie prawnej. 

POLECAMY

Idea na poziomie ogólnym (bez nadania jej cech autorskich) może być wykorzystywana wielokrotnie przez różnych twórców. Przykładowo, „Film o zwierzętach, które przeżywają przygody w niespotykanych okolicznościach” jest ideą ogólną, natomiast „Król lew”, „Madagaskar”, „Happy Feet” to rozpoznawalne dzieła (już na etapie szkicu czy notatki).

Jak więc inspirować się mądrze i rozważnie, by tworzyć nowe wspaniałe rozwiązania, nie zaś wędrować wydeptanymi ścieżkami (drogami czy nawet autostradami)  oraz jak unikać powielania rozwiązań, które są objęte prawem autorskim? Przyjrzyjmy się bliżej dostępnym możliwościom. 

 

Na jakie etapy dzielimy proces kreatywny?
  • Inspiracja – czyli wcześniej wspomniane zbieranie materiałów źródłowych.
  • Inkubacja – często pomijany, jednak bardzo istotny obszar, gdzie dajemy naszemu umysłowi czas na przetrawienie i katalogowanie pozyskanych informacji. 
  • Ideacja – faktyczne „wymyślanie” naszego dzieła w ramach technik rozmyślnych, gdzie pracujemy systematycznie i planowo, lub emocjonalnych, gdzie przeżywamy „olśnienia” i w euforii krzyczymy: „mam to!”, odkrywając nowe rozwiązania, jakie pasują do danej sytuacji.
  • Egzekucja – czyli praca nad pomysłem, tworzenie finalnej treści, analiza czy to, co przygotowaliśmy, faktycznie ma rację bytu i spełnia nasze założenia początkowe. 

 

Inspiracja – czy robisz to dobrze?

Każdy twórca działający w sferze komercyjnej wielokrotnie dostaje od swoich klientów czy przełożonych inspiracje lub „benchmarki”, czyli punkty odniesienia na mapie kreatywności, na uwzględnieniu których zależy podmiotowi zlecającemu mu pracę. Przenoszenie istoty rozwiązania, takiej jak temat dzieła, jakość wykonania, klimat czy estetyka wskazywanego utworu, nie będzie plagiatem, jednak bardzo łatwo tu zaczerpnąć zbyt wiele i upodobnić własną pracę do tej wskazywanej za wzór. Aby wiedzieć, jak się przed tym ustrzec i jak do tego dochodzi, należy zrozumieć, jak działa sam proces kreatywny.  

Jak w takim razie przechodzić taki proces, by rezultaty były dla nas zadowalające? Oto kilka prostych wskazówek:

  1. Pozyskuj różnorodne inspiracje – nie ma nic gorszego dla naszej kreatywności niż pozyskiwanie inspiracji, pochodzących z jednego źródła lub takich, które będą do siebie bardzo podobne. Zbierajmy wiele źródeł do analizy, skupiając się czasem na niewielkich elementach utworów, które wyjątkowo przypadły nam do gustu. Im więcej „inputów”, tym większa szansa, że z ich połączenia stworzymy coś oryginalnego. 
  2. Zaufaj swojemu umysłowi – proces twórczy ma w sobie wiele z zabawy – zbytnie stresowanie się i zmuszanie się do pracy oraz brak zaufania do samego siebie sprawią, że efekty będą generyczne i małowartościowe. Nasza podświadomość ZAWSZE dostarczy nam kreatywnych odpowiedzi, jeśli tylko damy jej wykonać swoje zadanie. 
  3. Oderwij się – po zebraniu inspiracji powinieneś dać sobie czas, by mózg przyswoił i skatalogował nowe informacje. Dobrze jest „przespać się” z pomysłem, ale jeśli nie mamy na to czasu, wystarczy nam kilkunastominutowa czy półgodzinna zmiana zajęcia lub przerwa. Nabierzemy wtedy dystansu do zebranych materiałów, a przywiązanie emocjonalne do inspiracji rozmyje się na tyle, że mózg nie będzie uparcie wskazywał rozwiązania „tego pierwszego, bo było najlepsze!”. 
  4. Pamiętaj, że kreacja to proces – a każdy proces ma swoją strukturę. O ile kojarzymy często pracę kreatywną z olśnieniami i nagłymi przebłyskami geniuszu (co oczywiście w przypadku niektórych typów kreatywności się zdarza), o tyle zawsze jest przestrzeń na uporządkowanie naszej pracy. W tym celu korzysta się z wielu narzędzi i technik (co byłoby świetnym tematem na inny artykuł, bo jest to nauka sama w sobie). Jeśli nie wiesz, jak się za to zabrać, warto wygooglować najprostsze metody i poszperać w literaturze lub wziąć udział w szkoleniu. Traktuj swój umysł jak narzędzie – komputer, który masz zawsze włączony. Poświęć chwilę na najbardziej irracjonalne i szalone rozwiązania, bo w nich możesz znaleźć drobne elementy, które zrewolucjonizują finalne dzieło czy projekt. 
  5. Przepracuj to jeszcze raz – łatwo zachłysnąć się własnym pomysłem. Pod wpływem emocji, jakie towarzyszą procesowi twórczemu, mamy tendencje do zakochiwania się we własnych pomysłach, tracąc kontakt zarówno z zadaniem, jakie przed nami stoi, jak i obiektywną oceną tego, co stworzyliśmy. Warto wtedy przetestować swój pomysł, zderzając go z briefem czy założeniami strategicznymi, poprosić kolegę z zespołu czy przełożonego o ewaluację, bądź spróbować samemu poszukać wszystkich słabych punktów, starając się podważyć to, co wymyśliliśmy. 
  6. Sprawdź dwa razy – zawsze przed przystąpieniem do finalnych prac, angażujących najwięcej zasobów, sprawdź, czy to, co wymyśliłeś, nie jest łudząco podobne, do któregoś z projektów, jakimi się inspirowałeś. Warto też wyszukać w internecie, czy ktoś już nie wpadł na podobne rozwiązanie – zdarza się to nad wyraz często, zwłaszcza gdy pracujemy w obszarze, który jest mocno wyeksploatowany, bądź silnie konkurencyjny.
  7. Przemyśl, czy klisze mają sens – mogą być okej pod warunkiem, że użyjemy ich świadomie i z premedytacją. Czy naprawdę świat potrzebuje kolejnej kampanii z wykorzystaniem np. słowa „love”? Kremowe love? Kawowe love? Może nie, może tak – ocena musi być bezwzględna i opierać się na twardych danych. Warto więc skonsultować takie rozwiązania z działem strategii czy przeprowadzić badanie. Używanie kliszy nie jest zbyt kreatywne, ale – być może – problem, z jakim się mierzysz, nie potrzebuje superkreatywnego rozwiązania, ponieważ…
  8. Nie wszystko, co kreatywne, jest skuteczne – czasem „promocja 99%” zrobi więcej niż wyszukane, czasochłonne i kosztowne rozwiązanie kreatywne. 

No dobrze, ale jest trend… i teraz wszyscy tak robią!

I tu dochodzimy do sedna sprawy – każdy stara się załapać na rozpędzony wagonik takiego czy innego trendu. Pomijając już osławione i przez wielu znienawidzone „RTMy” w social mediach, gdzie po jakimś wydarzeniu pojawia się wysyp bardzo podobnych, walczących o uwagę postów, interpretujących na swój sposób to samo zjawisko. Z innej strony zaś mamy megatrendy, które odbijają się większym piętnem na kulturze masowej – zmiany w technikach czy stylach w projektowaniu, trendy w modzie czy muzyce, sposobie konsumpcji mediów czy nowych narzędziach. Teraz „wszyscy są na TikToku”, a „Hip-hop trenduje jak nigdy”. Czy każdy trend jest warty naśladowania przez każdą markę?

Najważniejsza jest więc strategia – najpierw zastanówmy się, czy to, co się dzieje, jest w zgodzie z pozycjonowaniem marki, targetem i celami, jakie chcemy zrealizować. Jeśli już wiemy, że tak, to najważniejsze, co powinniśmy zrobić, to:

  • Nie powielać – interpretować. Poszukać takiego kolorytu danego trendu, który będzie najbliższy naszemu brand DNA czy archetypom marki. Nikt nie chce – nawet jeśli nie podpadniemy pod plagiat – by mówiono o nas: „marka X zrobiła to samo”. Im bardziej przewrotne podejście, tym lepiej dla nas. W tym celu… muszę znów odesłać do technik kreatywnych, o jakich nie chcę się tu rozpisywać,...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 5 wydań magazynu "Social Media Manager"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
  • Dostęp do czasopisma w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy