Dołącz do czytelników
Brak wyników

Komunikacja w social media

5 listopada 2019

NR 12 (Październik 2019)

Sami sobie winni? O granicach wolności i hejcie w internecie

0 17

Zwykle to, co w człowieku złe, wychodzi na jaw dopiero w sytuacjach skrajnego zagrożenia, wycieńczenia, naruszenia bezpieczeństwa osobistego, zdrowia czy życia najbliższych. Po człowieku, jako istocie rozumnej, odczuwającej dziesiątki emocji, oczekuje się analizy sytuacji, refleksji, a dopiero potem działania – nawet w sytuacjach kryzysowych. Oczekuje się od nas jako homo sapiens, że w zachowaniu będziemy stosować podstawowe zasady współżycia społecznego, tj. „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Jeżeli jednak chodzi o świat online – mocno siebie przeceniamy.

Instynkt oraz dotychczasowe doświadczenia życiowe powinny nam podpowiadać, co jest dobre, a co złe, czy sytuacja jest tak „zaawansowana”, że trzeba rozpocząć walkę, użyć agresji, bronić się, czy zachować spokój. 

Dziwny jest ten świat… 

Jeżeli agresja najczęściej objawia się w sytuacji zagrożenia, to czy należy rozumieć, że obecny świat jest tak niebezpieczny, że tłumaczy poziom agresji, nienawiści i złości, który w nas wyzwala? Wszystko wskazuje na to, że XXI wiek odebrał nam i przedefiniował bezpieczeństwo w takim stopniu, że stajemy się wrogiem nawet dla tych, których nie znamy osobiście. XXI wiek i internet uczyniły z nas wszechwiedzących ekspertów. 

Wypowiadamy się w sieci praktycznie o wszystkim, jesteśmy sędziami, którzy mogą wydawać bezwzględne wyroki w tematach, których nie mamy szansy zgłębić, nauczycielami, którzy pouczają, wymagają od zupełnie obcych ludzi konkretnych zachowań i prawią morały.

Wystarczy wejść na profil osoby publicznej w mediach społecznościwych, np. dziennikarza, czy wybrać komentarze pod artykułami dotyczącymi polityki – nie toczy się tam dyskusja na argumenty, ba, taka jest wręcz niemile widziana. Obserwujemy potyczki na obelgi, sądy, kto z kim powinien przebywać, jakie decyzje podejmować, wycieczki słowne odnośnie do opcji politycznych, generalizowanie dotyczące „jakości” człowieka, jakim są wyznawcy tej, czy innej doktryny, wreszcie, czy celebryta ma prawo kupić sobie tak drogie buty, czy jawnie wskazywać na markę, z którą współpracuje. 

Weźmy przykładowo pod lupę Deborę Brodę, matkę 11 dzieci doświadczającą przykrych komentarzy od obcych osób, które wiedzą lepiej, jak kobieta powinna budować swoje życie rodzinne. Przed narodzinami ostatniego dziecka hejterzy życzyli jej i jej rodzinie śmierci, zamknięcia w lochu, porównywano ich do zwierząt. Dumna z tego, jak żyje, nieszukająca u innych zrozumienia dla swoich integralnych decyzji, wśród swoich fanów ogłosiła akcję #stophejt.

Mowa srebrem, milczenie złotem

Zmieniły się oczekiwania, które kiedyś nakazywały powściągliwość w wyrażaniu opinii, ceniły konstruktywne wypowiedzi i dyplomatyczną argumentację. Trudno w to uwierzyć, ale często mamy społeczne przyzwolenie na obrzucanie innych przysłowiowym błotem. Prawdą jest też, że jesteśmy do tego raz po raz prowokowani: wydawcy decydują się na sensacyjne tytuły, zdjęcia, aby zachęcić internautów do aktywności i zaangażowania. A że przeciętny czytelnik chce chleba i igrzysk, podejmuje grę i żywi się złudną wolnością, będąc tak naprawdę ofiarą systemu uwięzioną w mechanizmie mowy nienawiści.

Wiele osób publikujących w mediach społecznościwych w imieniu swoim lub firm, które reprezentuje swoimi działaniami, sugeruje, że wolność to możliwość robienia, mówienia tego, co się chce i że stoi ona ponad zasadami moralnymi. A wolność nasza kończy się przecież tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. Nikt nie zabrania nam wolnego myślenia, nikt nie każe nam się zgadzać z osobami o odmiennych poglądach, ale obecny świat mieszających się kultur, obnażony z szat w efekcie pojawienia się internetu, wymaga od nas otwartości na to, że po prostu można myśleć inaczej. Przez niedopuszczanie do siebie myśli, że ktoś może mieć inne zdanie, stajemy się więźniem w swoim umyśle. Aby poczuć się dobrze i „wygrać”, walczymy za wszelką cenę o akceptację i aprobatę przez innych naszej jedynej słusznej opinii, zapominając, że poruszamy się w sferze własnych, indywidualnych przekonań. Złość rośnie, więc używamy coraz cięższego kalibru w wypowiedziach.

Kto kamień pierwszy rzuci?

Podobno ryba psuje się od głowy, więc niełatwo mówić o wprowadzaniu zmian we własnej postawie, gdy na światło dzienne wypływają rewelacje o praktykach rzekomego opłacania hejterów przez przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości. Opłaceni trolle i hejterzy mieli prowadzić działania oczerniające niepokornych wobec władzy sędziów, publikując wrażliwe dane osobowe i fałszywe informacje. Emocje sięgają zenitu, cały czas na jaw wychodzą nowe fakty, a hejterzy wszystkich stron mają używanie. Obrywa się nawet kancelariom prawnym, które przyjmują sprawy osób zaangażowanych w temat. Jednym słowem: dzieje się.

Poniżej kilka innych świeżych przykładów, gdzie w sieci królują emocje, a nie rozsądek i rozwaga wypowiedzi. 

Grupa zawodowa

Podczas strajku nauczycieli z hejtem spotkali się zarówno strajkujący, jak i ci, którzy nie dołączyli do protestu. Internet pełen jest artykułów na ten temat oraz wpisów w mediach społecznościowych. 
Jest to ciekawy przypadek, ponieważ bez różnicy na decyzję o udziale w strajku lub wycofaniu się, hejt na wspomnianą grupę zawodową opanował komentarze pod artykułami w sieci, na Facebooku i Twitterze. Presja ze strony rodziców i społeczeństwa była tak mocna, a hejt z online przenosił się do offline’u, że wiele szkół wycofało się ze strajku ze względu na stan psychiczny nauczycieli. 

Rys. 1. Strajk nauczycieli

Przedstawicielka show biznesu

Hejt nie ominął również młodziutkiej piosenkarki, Roksany Węgiel, zwyciężczyni Eurowizji dla dzieci. Po wygranej kariera dziewczyny nabrała rozpędu, pojawiła się m.in. w reklamie Play. Nagrała również nową piosenkę „Lay Low”. Internautom nie spodobały się śmiałe stylizacje i ich nawiązanie do tekstu w utworze. W internecie roi się od komentarzy, że „woda sodowa uderzyła jej do głowy”. Nawet jeżeli byłaby to prawda, forma opinii pełna niecenzuralnych słów i osobistych uwag do osoby piosenkarki pozostawiają wiele do życzenia. Pod wieloma wpisami piosenkarki na Instagramie pojawiają się też te obraźliwe.

Rys. 2. Roksana Węgiel


Wdowa po Prezydencie Miasta Gdańska

Magdalena Adamowicz była poza Polską, gdy w Gdańsku odbywały się przedterminowe wybory na urząd prezydenta miasta. Nagrała filmik, w którym gratulowała Aleksandrze Dulkiewicz wygranej. Wystąpiła w nim wraz z córkami. Wiele osób publikowało godzące we wdowę i jej córki treści, w których zarzucali, że się uśmiecha, że ma czas i nastrój do tego typu działań. Wylała się wielka fala nienawiści, tuż po tym, jak po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza setki tysięcy osób zarzekało się, że to nieszczęście złagodzi ich postawę wypowiadania się w internecie o innych. W komentarzach pod filmem opublikowanym na Twitterze przez Panią Adamowicz widać było, jak łatwo mówić innym, jak mają żyć, co jest słuszne, a co nie.

Rys. 3. Magdalena Adamowicz
Rys. 4. Hejt w kierunku Magdaleny Adamowicz

Wolnoć Tomku w onlinowym domku?

Dziennie w internecie, w tym w mediach społecznościowych, pojawiają się setki tysięcy różnych informacji. Wszy...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Masz już prenumeratę? Zaloguj się, aby przeczytać artykuł.
Zaloguj się
Nie masz jeszcze prenumeraty? Nic straconego! Dołącz do grona stałych Czytelników już dziś i miej pewność, że żadne treści już Cię nie ominą.
Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 5 drukowanych wydań magazynu Social Media Manager
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do czasopisma w wersji online
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
  • ... i wiele więcej!
Sprawdź szczegóły

Przypisy